O guzikach

Co można by zrobić z guzika? Pamiętam z dzieciństwa pudełko pełne guzików o różnych wielkościach, kolorach i kształtach. Fajnie było w nim grzebać i wyszukiwać najciekawsze. Z największego brat robił mi bączka. Rozkręcaliśmy go tak, że zmieniał się w złudzenie optyczne.

Co robi guzik?

Łączy. Spina. Wyobraziłam sobie dwa kawałki materiału spięte guzikiem. Każdy materiał ciągnie w swoją stronę.

Pomysł przyszedł do mnie w sklepie z ciuchami. A gdyby tak połączyć dwie koszule? Na przykład tę kratę z tymi kwiatkami? Męska i damska razem? Kupuję męską koszulę z grubej bawełny w kolorze złamanej bieli z wielością linii pionowych i poziomych układających się w szarą kratę. I drugą, cieniutką, w drobniutkie pliski, z kolistymi wzorami w beżu na ciemnoszarym tle.

W domu układam je w ramie. Tak idealnie pasują do siebie kolorystycznie, że zawiało nudą. Za dużo tutaj codzienności.

Wróciłam do myśli o guziku. Wyjęłam pudełko, w których trzymam swoje guziki. A może kolorowy akcent? No przecież są też dni wyjątkowe. Zaczęłam wyciągać te najbardziej przyciągające wzrok. Nie było dwóch takich samych. Guzikowa tęcza? Różne kształty ale wszystkie w czerwieni? Przymierzam, przekładam, kolor ciągle kłóci się o uwagę ze wzorami.

Wracam do koszul. Męska ma guziczki nijakie, guziki damskiej są jak małe diamenciki. Spinam je, rozmyślając w duchu, co to za pomysł by koszule zapinały się na różne strony? Skąd się to wzięło? Co takiego w przeszłości spowodowało takie rozdwojenie?

Żeby spiąć różnopłciowe koszule muszę przeszyć guziki na drugą stronę.

Diamenciki zalśniły na męskiej koszuli, ale nie przełamały wrażenia zbytniego uporządkowania. Układam koszule w ramie inaczej, tak że kołnierzyki stają się elementem obrazu. Ciągle czegoś brakuje. Co widać pod spodem? Co się dzieje pod koszulą? Szukam tła.

Do szarości, prawem kontrastu, pasują mi tylko czerwienie. Tak, trochę namiętności by się tu przydało. Gładki kolor nie pasuje. Za to zaskakująco fajnie wygląda papier ebru z galimatiasem linii.

Podkręcam flamastrem temperaturę czerwieni.

Niestety kompozycja jest kulawa, czerwień jest zbyt wysoko tuż przy ramie. A koszule już przycięte i nie mam możliwości korekty ułożenia. Wygląda na to, że cały mój pomysł poszedł na marne.

Czy coś jeszcze mogę zrobić?

Dla zabawy wkładam ogniste resztki do kieszeni męskiej koszuli. Kompozycja się poprawia, a do mnie dociera, że nie tylko guziki spinają ten związek.

Ona i on.
Co ich tak naprawdę łączy?

Iwona Piszczelska, 2021

Powrót