Plener w Przysietnicy / 2012

Konie zdominowały ten plener, ale były też inne zwierzęta. W naszym pokoju na poddaszu, w dziurce na pograniczu ściany i podłogi, mieszkały dwie myszy zupełnie jak w bajce o kocie Filemonie i Bonifacym, a za oknem w drewnianą ścianę pukał dzięcioł. Wieczorami chodziłyśmy do „kina”. Codziennie był wyświetlany ten sam film pod tytułem „Zachód Słońca”, ale za każdym razem był on niepowtarzalny, a w jednym z odcinków była nawet burza. Organizatorem pleneru był Bielański Ośrodek Kultury. (I.P.)