Siła życia – potłuczony talerz

Mój ulubiony talerzyk potłukł się rozpadając na wiele kawałków. Bardzo chciałam go zachować, więc wymyśliłam, że połączę go z trawą, która przerośnie przez miejsca stłuczenia. Do trawy dodałam kolorowe litery, które przygotowałam do innego asamblażu. Tym razem to była szybka praca bez plastycznych poszukiwań. Ale jak zinterpretować ostateczny efekt? o czym opowiada ten asamblaż?

– Rozbity talerzyku, co mi opowiesz?
– Jestem? Byłem? Sam nie wiem, czy jestem, czy już nie jestem. Czy istnieję, czy przestałem istnieć. Jestem pomiędzy, zagubiony w swoim jestestwie.
– Jak się czujesz?
– Zdezorientowany.

– Trawo, a jaka jest Twoja opowieść?
– Zarastam, zabliźniam, zasłaniam, tworzę nową strukturę. To, co stare „nieżyjące” obejmuję i zabieram do Źródła. Stanie się niewidoczne i będzie mogło odnaleźć się na nowo po drugiej stronie. Zrozumie, gdzie jego miejsce.
– Jak się czujesz?
– Robię swoją robotę, tak jak zawsze, taka moja natura.

– Literki, a co wy opowiecie?
– Jesteśmy pamięcią, opowieścią, nowym tworem, który żyje niezależnie od swojej formy. Troszkę jak blizna, ale żywa, czująca, rosnąca, zmieniająca się tak, jak pamięć otoczenia o tym, co było, a być przestało.
– Jak się czujecie?
– Radosne jesteśmy, w końcu bez ograniczeń, możemy się rozprostować, rozprzestrzenić, weselić brakiem formy konkretnej, namacalnej.

Ten asamblaż jest o tym, jak przedmiot (wydarzenie , osoba itp.) i pamięć o przedmiocie (wydarzeniu, osobie itp) stopniowo oddalają się od siebie i wspomnienie zaczyna żyć własnym niezależnym życiem.